
Przeczytałam kilka horoskopów na 2010 rok dla mojego znaku zodiaku. Nie wierzę w horoskopy, jednak kiedy wszystkie mówią, że 2010 będzie dla mnie udany to chciałabym uwierzyć.
Rok, który właśnie się kończy był niezwykle udany. Wiele się wydarzyło... i trudno byłoby to wszystko tutaj opisać.
Za sukces poczytuję sobie rozwinięcie skrzydeł na polu freelanc’u i kilka udanych prac z zakresu szeroko rozumianej sztuki.
Było kilka momentów zwrotnych – czasem miłych, czasem nie. Wszystkie doprowadziły mnie tu, gdzie teraz stoję. Na progu nowego roku mam więcej odwagi i zapału. Zrealizowane marzenia zastąpiły nowe, prawdopodobnie jeszcze bardziej nierealne niż poprzednie, ale skoro poprzednie, niemożliwe do zrealizowania marzenia stały się osiągniętymi celami, to chyba warto w tej sytuacji rzucać wyzwania losowi.
Przede mną stworzenie i obrona pracy magisterskiej, przeprowadzka do miejsca (jeszcze bliżej nieokreślonego, ale już na nas czekającego), w którym zamieszkamy z moją druga połówką i oczekiwanie dobrej zabawy podczas życia.
Jak widzicie, piszę o tym, co będzie... już nie wracam do przeszłości. To chyba najważniejsza zmiana, jaka zaszła we mnie w mijającym właśnie roku.
A teraz, żeby nie było zbyt melancholijnie pochwalę się, gdzie spędzę sylwestra! Można będzie mnie spotkać w Warszawie :) A tak! Jakoś tak wyszło, a ja nie zamierzam się sprzeciwiać :D Właśnie się spakowałam i za kilka minut wyjeżdżam – bo to taki kilkudniowy sylwester ;)
Noworocznych postanowień nie czynię... bo po co? Co ma być, to i tak będzie! Obym tylko, jak najwięcej na tym skorzystała :)
Wszystkim życzę na pewno udanej zabawy w sylwestrową noc. Poza tym wiadomo – wszystkiego, co najlepsze w nadchodzącym nowym roku. Życzę Wam także nieustannego rozwoju duszy, który dokonuje się z każdym minionym dniem.