rss
login
ewa adach - artistic blog logo
 
 
 
Walka Nie Wchodzi W Grę
04.1.2010, 02:08
Avatar
Pierwszy wpis poczyniony przy pomocy nowiutkiego, jeszcze pachnącego świeżością, laptopa podarowanego przez ukochanego! Nie chcę wyjść na materialistkę :P ale ten prezent ma dla mnie ogromne znaczenie - stał się sposobem na zwalczenie wszystkich przeszkód na drodze do wspólnego zamieszkania.
Zanim uwierzę w całe to dobro, jakim obdarzył mnie mój wspaniały chłopak minie pewnie jeszcze troszkę czasu, bo tak to już jest, kiedy ktoś robi dla nas coś, co sprawia, że nasze życie wydaje się być piękną bajką. Trochę obawiam się opowiadać o swym szczęściu, żeby nie wzbudzić w kimś zazdrości, czy podobnych nieprzyjemnych uczuć, ale uznałam, że podziękowanie Enderowi w tym miejscu to minimalne minimum, a zasłużył na znacznie więcej :)

Dobra, koniec przechwałek! Teraz pomówimy o czymś bardziej konkretnym. Jeszcze w zeszłym roku byłam na "Avatarze" i teraz UWAGA, jeśli ktoś nie chce znać szczegółów fabuły, to odradzam dalsze czytanie.
No to jedziem z tym koksem... "Avatar" - w skrócie: tak mieszanych uczuć, po obejrzeniu jakiegokolwiek filmu, jeszcze nie miałam! Sama nie wiem, od czego zacząć. Nawet teraz po przespaniu kilku nocy, moje myśli na temat tego, co zobaczyłam są tak wzburzone, że trudno ułożyć jakąś mądrą wypowiedź. Spróbuję.
Zacznę od tego, że kiedy kilka miesięcy temu widzieliśmy zapowiedzi tego kasowego hitu, te wybuchające maszyny, wielkie, niebieskie, człekokształtne postaci i zaciekłą walę, spodziewaliśmy się typowego amerykańskiego kina akcji. Od razu urzekły mnie soczyste kolory, którymi ociekały poszczególne sceny w trailerach. I właśnie to było powodem, dla którego koniecznie chciałam zobaczyć "Avatara" - dla tych bajecznych krajobrazów, które porwałyby mnie z objęć szarej, przygnębiającej zimy.
I poszliśmy (dzięki Ender :P again!) - tym razem do Warszawskiego IMax'a na Sadybie. Dobrze dopasowane okulary i specjalny, gigantyczny ekran, sprawiły, ze odbiór obrazu był idealny.
Początek filmu mnie zadziwił! ZACZAROWAŁ! Zaczęłam wierzyć w ten stworzony, bajkowy świat. Czułam moc słów, że wszystko, co zostało stworzone przez naturę, zawsze do niej wraca (czyli nasze: "nic w przyrodzie nie ginie"). Miałam nawet nadzieję, na jakąś głęboką pointę.
I tutaj właśnie rozpoczął się koszmar. Kiedy nabrałam apetytu na piękny film zaczęła się właściwa akcja - najmarniejsza mieszanka hollywoodzkiej papki, jaką kiedykolwiek widziałam. Okropne połączenie wszystkich motywów, od ogólnej walki niezwyciężonego dobra z brzydkim złem, poprzez śmierć kilku istotnych postaci, aż do finalnej bijatyki dwóch najbardziej wyrazistych charakterów. I nie mogę pominąć także momentu najbardziej chyba rozczarowującego - sceny miłosnej! I nie chodzi mi o sam fakt jej wystąpienia, a jedynie o to, w jaki sposób się ona dokonała. Do połowy filmu niebieskie istoty z bajecznej krainy wmawiały nam, że najdoskonalsze połączenia z drugą istotą nawiązują poprzez wijące się sploty nerwowe ukryte w ich warkoczach. Widzieliśmy, jak dzięki tej metodzie dosiadają podobnych do naszych koni istot, czy latają na pterodaktylach. A kiedy dochodzi do aktu pomiędzy głównym bohaterem, który fizycznie posiada takie same ciało, jak niebieskie istoty, a jego wybranką, widzimy co? Najzwyklejszą ludzką kopulację! Od tego momentu wszystko zaczęło się we mnie gotować! Dlaczego wybranka głównego bohatera, nauczająca go, że przyroda daje i przyroda odbiera, nagle zaczyna tak lamentować po stracie ojca? Przecież on wrócił na łono natury! Dlaczego podczas decydującej walki dobra ze złem dzikie istoty pojawiają się na chwilę przed jej końcem (warto dodać, że w decydującym momencie się pojawiają, spektakularnie przechylając szalę zwycięstwa na stronę dobra)? Przecież na początku wmawiano nam, że w puszczy nawet 5 minut człowiek nie spędzi sam, że zaraz go coś dopadnie! To gdzie one do cholery były przez pół godziny ostrej nawalanki? Co? Wystraszyły się i schowały?! Dlaczego wszyscy obcy muszą zachowywać się tak, jak my? Czy tak trudno wymyślić jakieś oryginalne zachowanie, jak choćby to wirujące świetliste stworzonko z pierwszej części filmu? Czy te nieszczęsne sploty nerwowe ukryte w warkoczach?
Podsumuję teraz tą swoją bardzo emocjonalną wypowiedź... W pierwszym momencie film "Avatar" zachwycił mnie swoją oryginalnością, dał nadzieję na oszałamiające kino, jakiego nigdy przedtem nie było.. jednak w chwilę później ten sam film zmiażdżył mnie natłokiem wszystkiego tego, co już tyle razy widziałam. W tak doskonałym świecie została umieszczona bardzo niedoskonała, a wręcz pokraczna historia bazująca nie na wzniosłych ideałach, a na frazesach jedynie. Zaczarowana i rozczarowana byłam po wyjściu z kina.
Jedno jedyne spostrzeżenie warte uwagi wyniosłam. Właściwie to naprawdę cenne spostrzeżenie, świadczące zarówno o sile przekazu, który wywołuje w widzu chęć do takowych przemyśleń, jaki i o jego marnej jakości, skoro przemyślenia te mówią o czymś, czego w nim zabrakło. A oto ta myśl: W przyrodzie nie ma miejsca na żadną walkę, oprócz tej o przetrwanie. Bitka o terytorium, o złoża surowców, o bogactwo, o władzę to jakieś nieporozumienie...

Komentarze:

04.1.2010, 22:22
Ender
666! \m/

;P

04.1.2010, 21:42
Gęś
Ender ,nie martw się ,ja też się wtedy nie wpiszę :P

Zostań lepiej przy matematyce ;)

2 plus 4 ?

04.1.2010, 21:16
Ender
Kombinuj z kolorami, to się żaden facet nie wpisze (o ile wyjdziesz poza paletę 16 kolorów podstawowych) ;]

04.1.2010, 21:11
efka (strona)
co by było bardziej artystycznie: jaki kolor powstanie po zmieszaniu czerwieni i błękitu? :p

04.1.2010, 20:58
Gęś
no ja prponuję trochę wyższą matematykę ;) Pani Rodzik by się za Ciebie wstydziła ;) Niech się ludzie pomęczą ,by móc coś napisać na twojej stronie :p

04.1.2010, 20:18
Ender (strona)
Czyżbyś miała jakiś inny, skuteczny pomysł na boty spamujące? ;)

Jestem otwarty na nowe propozycje optymalizacji algorytmu ;]

04.1.2010, 19:54
efka (strona)
a dziękuję, dziękuję :) cieszę sie z tego, co napisałaś - a więc jest nadzieja na dobro wśród ludzi :p zobaczymy co da się zrobić z tą matmą w nowej odsłonie mypoint którą przygotowuję w ramach pracy magisterskiej :P

04.1.2010, 18:54
Gęś
yy .. na poczatku powiem jedno :P nie czytałam recenzji Avatara ,bo go nie widziałam :P więc ;P;P;P

GRATULUJE CHŁOPAKA !!! :D o takich rzeczach trzeba pisać ,normalni ludzie nie są zazdrośni ,tylko cieszą się Twoim szczęściem ;) Także ,jeszcze raz gratuluję! i życzę ,żeby Ci dobrze służył ;)

1 plus 1 ? ehhh... i przez tą głupią matematykę nie mogę dodać komentarza :P

04.1.2010, 17:35
Ender (strona)
Różnie można Avatara oceniać, albo wielbić albo gnoić, ale na pewno nie da się przejść obok niego obojętnie ;]

Dodaj komentarz:

Imię / Nick:
E-mail:
Strona domowa:
Komentarz:
Ile to jest 3 plus 2 ?

statystyka