Zemsta Najlepiej Smakuje Na Zimno, A Czasem...
12.2.2010, 20:01

a czasem wcale nie trzeba się mścić. Warto wyznawać zasadę, że nic w przyrodzie nie ginie. Dzięki temu zyskamy spokój ducha i zaoszczędzimy czas potrzebny na dokonanie zemsty.
Sesja zawsze powoduje to, że studentom puszczają nerwy, a jak już puszczą to dochodzi niemalże do rękoczynów. Wściekłam się w tej sesji całkiem porządnie, bo ktoś wprowadził mnie w błąd i zdezorganizował moje poczynania. Śmiem twierdzić, że osoba ta powodowana była zawiścią i działała w pełni świadomie. Jak już jednak wspomniałam we wstępie - przyroda rządzi się okrutnymi prawami według których wszystko co złe kiedyś do nas wróci (dobre pewnie też wraca). Pokrzepiam się zatem myślą, że osoba, przez którą straciłam nerwy zapłaci za to w przyszłości i co najważniejsze nie będzie to moja zemsta, a jedynie sprawiedliwość losu.
Skoro już rozliczyłam się z nieodległą przeszłością - przyobiecałam sobie zadośćuczynienie i oddałam index do dziekanatu, mogę z czystym sumieniem oddać się dwutygodniowemu, błogiemu lenistwu!
Zacznie się już w ten weekend - ostatkowo-walentynkowy. Plan jest taki, żeby robić wszystko, by nic nie robić! Będziemy dobrze jeść, dużo pić i podziwiać: piękną muzykę, piękne kino i siebie nawzajem :)
19go lutego wybieramy się na koncert Comy. Klimat warszawskiej Stodoły podpasował mi podczas wrześniowego koncertu Papa Roach, więc zapowiada się ekscytująca zabawa.
Po 20.02 CK welcome, czyli powrót na stare śmieci... i tu liczę na moich super znajomych i wędrówkę śladami ulubionych miejscówek :)
Na początku marca do Polski przybywają Umbilical Brothers - świetny kabaretowy duet, w skład którego wchodzą David Collins i Shane Dundas. Mamy ogromną chęć wybrania się na ich przedstawienie... jednak nie wiemy, czy nam się to uda.
Po tych wspomnianych wyżej szaleństwach znów wsiąknę na chwilkę w bezdenną czeluść jaskini edukacji, by ostatnim wysiłkiem napisać pracę magisterską i zaliczyć końcową sesję... a potem już tylko obrona i... znów jakiś melanż :)