rss
login
ewa adach - artistic blog logo
 
 
 
Loco
21.7.2010, 07:10
Loco
Pakując walizkę na wyjazd związany z obroną zastanawiałam się, w jakiej fryzurze wystąpić tego dnia. Pomyślałam o lokach... i wtedy właśnie przypomniała mi się jedna z bardziej zabawnych anegdot z czasów studiowania.
Dawno, dawno temu podczas wykładów z historii sztuki u jednej takiej przemiłej Pani Profesor byłam odpowiedzialna za wypisywanie przed wykładem nazwisk twórców, których wykład miał dotyczyć. Tydzień w tydzień stawałam przed sztalugą z wielkimi kartkami, z markerem w dłoni pierwszej i karteczką z owymi nazwiskami, dopiero co przekazaną przez Panią Profesor w dłoni drugiej. Jako rasowy kujon rwałam się do tego zadania za każdym razem, więc szybko przyjęło się, że należy ono tylko i wyłącznie do mnie. Któregoś razu postanowiłam przyjść na zajęcia z burzą loków na głowie. Miałam wałki, więc nie był to problem - zakręciłam włosy na noc i rano obudziłam się z pięknymi jedno-dniowymi loczkami. Poszłam na wykłady. Jak zwykle przed historią sztuki pobiegłam po karteczkę do Pani Profesor i zaczęłam przepisywać nazwiska malarzy na tablicę. Gdy skończyłam Pani Profesor podziękowała mi uprzejmie i dodała, że świetnie sobie poradziłam, prawie tak świetnie, jak pani Ewa...
Chciałam jakoś wybrnąć z tej sytuacji i zrobiłam jedną z głupszych rzeczy - wybełkotałam tylko "ale... to ja jestem pani Ewa"... ;P na szczęście Pani Profesor miała ogromne poczucie humoru i zaczęła się śmiać. Coś tam potem było, że kobieta, zmieniając jedynie fryzurę, może wyglądać zupełnie inaczej, ja jednak już nigdy więcej nie zakręciłam włosów na wykłada z historii sztuki ;)
Konkluzja - chyba podaruję sobie ekstrawaganckie uczesania, bo jeszcze wpiszą ocenę z mojej obrony komuś innemu ;)
Spoko Mówię Ci!!!
17.7.2010, 20:11
Spoko Mówię Ci!!!
Miałam zamiar poczekać z nowym wpisem do uruchomienia najnowszej wersji mojego blogo-portfolio, który-e jest już na wykończeniu, jednak postanowiłam skrobnąć linijkę jeszcze w starym wystroju.
Ogromne zmiany nadchodzą. Owszem, zmieni się design niniejszej strony, prawdopodobnie za tydzień będę magistrem, czy magisterką? ;) Przed końcem tego roku prawie na pewno zmienię miejsce zamieszkania. Nie powinnam pisać o tym wszystkim, póki nie będę miała do czynienia z czasem przeszłym-dokonanym, żeby nie zapeszyć, żeby nie sprowokować sił ponadziemskich do utarcia mi nosa. A jednak czuję, że wszystko powoli zaczyna przybierać kształty, jakie powinno posiadać :)
Ostatnie tygodnie były dla mnie dość wyczerpujące. Przygotowywałam swoją pracę magisterską, zaliczałam ostatnie egzaminy na studiach, na które 5 lat temu szłam z takim strachem i niepewnością, że aż szyderczy uśmieszek wstępuje mi na twarz. Pracowałam i nadal pracuję nad rozwojem Forge Studio. Razem z Enderem mamy tyle pomysłów, że trudno nad tym wszystkim zapanować, ale nasza determinacja pozwala nam pokonywać kolejne przeszkody. Realizuję swoje kolejne niekomercyjne projekty, np. 30 000 pikseli sztuki i mam w związku z tym ogromną radochę :)
Niektórzy po studiach nie wiedzą co dalej robić... ja mam w głowie tyle koncepcji, że nie wiem, od której zacząć ;) jeśli tylko nie zagubię się w gąszczu pomysłów i niezrealizowanych planów to będzie na prawdę super :D

PS. "Spoko mówię Ci!!!" to przypadkowy napis, na który natknęłam się na "spacerze" z Enderem. Tekst umieszczony był na kontenerze: zobacz tutaj.
Konsultacje...
15.6.2010, 12:06
Konsultacje
Idziemy Do Kina Na Sex
07.6.2010, 00:11
Sex w wielkim mieście 2
Kiedy kilka tygodni temu zastanawiałam się w jakiej formie chciałabym kontynuować swojego bloga, wiązało się to z powiewem nadchodzących zmian oraz swego rodzaju niestabilnością w moim życiu, nazwijmy je na potrzeby tego wpisu publicznym.
Miałam plan, którego główny cel został zrealizowany, jednak droga do niego całkiem mnie zaskoczyła. W głowie mi zaszumiało od kolorów życia. Chciałam spróbować tego i tamtego i jeszcze tamtego. Czułam się jak na jarmarku, zachwycona różnorodnością.
Powstało kilka drobnych pomysłów na projekty, które ze swej natury będą tytułowym "my point" i tak też zamierzam je Wam przedstawiać , gdy sukcesywnie będę je realizowała. Tak też zamykam rozdział pod tytułem "rozterki na temat zakresu bloga". Blog był i będzie po to, abym mogła podzielić się z Wami swoim punktem widzenia.

Tytułem spraw bieżących: Właśnie wróciłam z "Seksu w wielkim mieście". Wybrałam się na ten film z przyjaciółkami i nastawieniem (cytując jedną ze wspomnianych przyjaciółek) "chcę zobaczyć ciuchy!". Kilka dni temu oglądałam końcówkę jakiegoś makeing of z planu tej produkcji, jednak nim spostrzegłam kto, co i jak już było po programie. Dzięki temu szłam do kina nieskalana żadną recenzją, żadną opinią, żadnym komentarzem - szłam jako fanka serialu "Seks w wielkim mieście", jako osoba, która widziała pierwszą część filmu i była ciekawa dwójki, oraz jako kobieta spragniona zagranicznego (!) filmu dla bab!
Cokolwiek by nie mówić o fabule, film "Seks w wielkim mieście 2" był tym, czego się spodziewałam. Miał klimat serialu, był opowieścią o moich czterech ulubionych amerykankach, ociekał cudownymi strojami i butami (!), nie zabrakło pikantnych scen i wulgarnego żartu. UWAGA SPOILERY! Było kilka momentów, które mnie zaczarowały, jak choćby wesele Stanforda ze śpiewającą i tańczącą Lizą Minelli, czy przylot (i sam lot) dziewczyn do Abu Zabi, no i ach i och! scena z Maxem Ryanem w roli zniewalającego Rikarda, który "dojeżdżał jeep'a"... Momenty refleksyjne, jak sens małżeństwa (i jak to się dzieje, że to działa), trudy macierzyństwa, wybory między rodziną, a karierą, mimo że już oklepane, to tutaj były takie... życiowe. W końcu z Carrie, Samanthą, Charlotte i Mirandą "znam" się nie od dziś. Gorąco zachęcam fanów serialu do obejrzenia "Seksu w wielkim mieście 2".
Kończąc już ten wpis dziękuję dziewczynom, że wyciągnęły mnie do kina - świetnie się bawiłam :)

Ps. Nie wiem, co brał grafik, który wykonał plakat promujący film, ale powinien to odstawić... ;)
Well Hello
28.5.2010, 02:22
OBRAZKA NIE BĘDZIE...
Oj, dawno nie pisałam. Dzieję się tak dużo... to dlatego. Ostatnio mało sypiam, a raczej śpię według nienormowanego czasu. Zwykle chodzę spać bardzo późno, a wstaję jak jest potrzeba - raz o 5 rano, a następnego dnia o 12. Uroki freelanc'u. Kocham takie życie! Tylko te terminy... praca magisterska - z tego tematu powinnam uczynić oddzielny wpis. Nie wiem, jak się do niej zmobilizować. Za bardzo chcę i przez to jakoś nie idzie. Powiedziałabym, że nawet nie zaczęło iść, ale to nie prawda - ruszyło, tylko rozpędu nie może nabrać (zapiszę się na korki do Kubicy!)
Dziś kolejny słodki dzień - ostatnio zapał do pracy wybuchł ze zdwojoną siłą, więc nic dziwnego, że chwilę później siły te opadły. Dlatego też wybrałam się na spotkanie towarzyskie w celu "bez celu" (dla przyjemności). I przyjemność była! A przy okazji przyjemności (jak zwykle) cyknęłam kilka fotek. To zawsze tak wygląda - najlepiej pracuje się nie pracując - za to również kocham to, czym się zajmuję.
Wiecie, ostatnio mam fazę na... sukienki! Do tej pory preferowałam dżinsy i T-shirty, ale spadła mi na głowę cegła i pokochałam sukienki. Pewnie to dlatego, że zbliża się lato, ale wcześniej to nie był argument. Chcę tylko w tym miejscu zauważyć, że dziś był ten pierwszy raz - dziś wyszłam do ludzi w sukience. Od razu dało się zauważyć różnicę - w dżinsach nigdy nie dostałam matrymonialnej propozycji od starszawego jegomościa, a w sukience już pierwszego dnia!
Na koniec niezbyt odkrywczo, ale chodzi mi to po głowie, więc zrzucę to tutaj: dowiedziałam się, że choruję na życie... podobno jest to choroba śmiertelna, a współczynnik zgonów wynosi 100%. Podobno też w trakcie tej choroby można jeść lody ;p
jazzowe pozdrowienia (dziś ta nuta dobiega z głośnika) śpijcie słodko i spokojnie, ja popilnuję, żeby gwiazdy nie zgasły :)
Przyszłość Bloga
14.5.2010, 11:32
Przyszłość Bloga
Wraz z nadchodzącymi zmianami związanymi z wyglądem mojego portfolio zaczęłam intensywnie zastanawiać się nad treścią bloga.

Fakty są takie:
1. Do tej pory pisałam na blogu o wszystkim i o niczym, głównie o sobie.
2. Wraz ze zmianami zmieni się charakter tej strony - z bardzo prywatnego na... trochę oficjalny.
3. Wyrosłam już z pisania pamiętników, ale nadal potrzebuję od czasu do czasu uporządkować w formie pisemnej te bardziej osobiste aspekty mojego życia, w dodatku chciałabym dzielić się swoimi spostrzeżeniami ze znajomymi, którzy zawsze mogą zajrzeć na bloga (nie zawsze znajdują czas na spotkanie - oni, albo ja).
4. Potrzebuję posiadać miejsce, gdzie mogłabym pisać o kwestiach związanych z projektowaniem, publikować tutoriale, czy udostępniać dodatki... co niekoniecznie może interesować znajomych, ale z pewnością zainteresuje kogo trzeba.

Jest kilka propozycji:
1. Zostawić bloga w takiej formie jaką posiada i dołączyć do tej strony nowy dział: tutoriale.
2. Zaprzestać pisania o sprawach osobistych na blogu i pisać tylko o rzeczach powiązanych z projektowaniem.
3. Zostawić bloga w niezmienionej formie, a do tutoriali i rzeczy związanych z projektowaniem stworzyć nowy serwis...

Każda opcja ma dla mnie zarówno plusy i minusy. Każdą z nich jestem w stanie zrealizować. Dlatego w tym miejscu postanowiłam zapytać Was, moich Czytelników :) Z tego, co widzę jest Was kilkoro ;) Zwykle unikacie komentowania, ale teraz jest ten moment... jeśli życzycie sobie mnie czytać, to czego ode mnie oczekujecie? Liczę na Wasze sugestie w komentarzach :) Dzięki!
Spray Brushes
09.5.2010, 23:24
Spray Brushes
Przy okazji tworzenia jednego z projektów powstała ta skromna kolekcja ośmiu sprayowych brushy. Chciałam się nimi podzielić - mam nadzieję, że Wam się spodobają :)

spray_brushes

zipPobierz brushe (5,93 MB)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

statystyka