rss
login
ewa adach - artistic blog logo
 
 
 
Copyright
05.5.2010, 22:33
Copyright
Mała rzecz, błahostka... a ostatnio zamieszała mi w światopoglądzie!
Oczywiście żartuję, nie biorę tej sprawy aż tak poważnie. Coś jednak jest na rzeczy i za chwilę Wam o tym opowiem.
Przez roztargnienie zapomniałam na prowadzonych przez siebie stronach uaktualnić notatkę o zastrzeżeniu praw autorskich, którą zwykle umieszczam w footerze. Do maja widniało info, że wszystkie prawa sobie zastrzegam, ale tylko do zeszłego roku (było: Copyright © 2008-2009 Ewa Adach, zamiast: Copyright © 2008-2010 Ewa Adach). Czy to oznacza, że przez te pięć miesięcy odwiedzający mnie użytkownicy mogli bezkarnie rozkradać mój dorobek?
Postanowiłam zbadać sprawę i dowiedzieć się, jak to jest z tą notką prawną...

Pierwszym moim spostrzeżeniem był fakt, że nie tylko ja zapomniałam o uaktualnieniu daty. Około 1/4 spośród odwiedzonych przeze mnie stron (głównie różnego rodzaju agencji reklamy) posiadała w footerach: Copyright © 2009.

Czego jeszcze się dowiedziałam? Od marca 1989 roku, kiedy to miała miejsce Konwencja berneńska o ochronie dzieł literackich i artystycznych, stosowanie tego oznakowania jest opcjonalne (i jednocześnie zalecane, by uniknąć sytuacji, w której złodziej naszego dorobku tłumaczy przed sądem, że nie wiedział o zastrzeżeniu praw autorskich). Postanowienia z tej konwencji respektowane są w: USA, większości Europy Zachodniej, Kanadzie, Meksyku, Japonii i Australii. Więcej na ten temat: http://www.rightsforartists.com/copyright.html.

Poprawny zapis informacji o zastrzeżeniu praw autorskich uwzględnia następującą kolejność: © DATA AUTOR (o tym jak umieścić znaczek © na swojej stronie tutaj: http://www.copyrightauthority.com/copyright-symbol).

Z definicji autorskich praw osobistych, które w polskich realiach uchodzą za niezbywalne mogłabym wyciągnąć wnioski, że pomimo nieaktualnej daty w notce zastrzegającej te prawa, nadal byłam chroniona.
Nie zmienia to jednak faktu, że warto dla spokoju ducha pamiętać o uaktualnieniu tej daty z pierwszym dniem nowego roku. Kiedy zastanawiałam się, jak nie zapomnieć o tym w przyszłym roku do głowy przyszedł mi pomysł o malutkim skrypcie, który pamiętałby za mnie!

Ech, Copyright - temat rzeka! Będę dalej szukała smakowitych informacji z tej dziedziny. Warto dopytać prawników. A Wy macie jakieś własne doświadczenia/przemyślenia w tej sprawie? Pamiętacie o aktualizacji daty w notce zastrzegającej prawa autorskie na Waszych stronach? A może wcale jej nie stosujecie? Będę wdzięczna za każdą wypowiedź w tym temacie.
Przygotujmy Się Na Zmiany
17.4.2010, 11:06
Portfolio
Kto mnie czyta?
Dziękuję. Z myślą o Was postanowiłam napisać tych kilka zdań wyjaśniających, co za chwilę stanie się mypointofview.13k.pl. Szykują się rewolucyjne zmiany.
Strona, którą prowadzę z różnym natężeniem od 2007 roku kilka razy zmieniła swój wygląd i profil. Na samym początku było to portfolio bez ładu i składu, później blog, później siostra oficjalnego portfolio na eadach.13k.pl. Od zawsze był tu jednak prezentowany mój punkt widzenia.
Teraz zmieni się wszystko - nie tylko wygląd, ale także nazwa, profil i skala.
Dlaczego?
Podsumowując 5 lat moich studiów na Wydziale Artystycznym łódzkiej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej, kierunek Grafika, postanowiłam w ramach pracy magisterskiej zaprojektować swoje w pełni profesjonalne portfolio, obejmujące projekt logotypu, książkowe wydawnictwo, prezentacje multimedialne oraz stronę internetową. Dzięki temu, po zakończeniu studiów będę mogła ruszyć na podbój rynku, dzierżąc w dłoni dobrze zaprojektowany, uporządkowany dorobek mojej 5-letniej nauki. Wkroczę więc między rekiny z dobrze naostrzonym harpunem, którym zręcznie się posługuję (i oby mnie nie zjadły ;P)
Na czym będą polegały zmiany?
Pierwszą, zasadniczą zmianą będzie nowa, krótsza nazwa. Kiedy przyjdzie odpowiedni czas, strona przemianuję się na mypoint.13k.pl :) Zmiana niewielka, a jaka różnica! ;)
Inny wygląd, nowa, prostsza nawigacja, a także nowe prace w portfolio, które będzie grało pierwszoplanową rolę to tylko część tego, co dla Was przygotowuję.
Blog oczywiście będzie kontynuowany, myślę jednak, że jego nowa odsłona okaże się wygodniejsza w użytkowaniu.
To kiedy te zmiany?
Prace nad całym przedsięwzięciem trwają i osiągnęły moment krytyczny, od którego już wszystko idzie z górki ;P W ciągu najbliższych dni projekt trafi do programistów z Forge Studio i już oni go tam dopieszczą ;)
Obrona pracy magisterskiej planowana jest na lipiec bieżącego roku. Jeśli świat się nie skończy, to myślę, że na przełomie czerwca i lipca zobaczycie pierwsze oznaki nadchodzących zmian.
I co Wy na to?
Korzystam Z Prawa Do Milczenia
15.4.2010, 17:29
Forge Studio Mess
27.3.2010, 16:05
Forge Studio Mess
Namieszaliśmy troszkę ostatnio :) Kiedy pojawiliśmy się w sieci z naszą wizytówką, jako grupa młodych speców od robienia stron, liczyliśmy na zainteresowanie naszych znajomych i może jeszcze ich znajomych. Ot, nieliczny zespół z wielkimi ambicjami i ciągłym dążeniem do perfekcji.
Zanim zgodziliśmy się w kwestii ostatecznego wyglądu naszej strony-wizytówki minęło trochę czasu, zanim Ender dopieścił kod do perfekcji (przechodzi walidację dla HTML 5) minęło kilka chwil lecz dzięki tym opóźnieniom wydaliśmy na świat nasze piękne, kochane dziecko :) Jak każdy dumny rodzic postanowiłam pochwalić się moją latoroślą i namówiłam Endera do zgłoszenia strony Forge Studio do serwisu cssmania.com. Istniejąca od 2004 roku strona promująca dobre projekty przyjęła nas z otwartymi ramionami ;P Zaczęło się - kilkaset wejść unikalnych użytkowników dziennie na forgestudio.pl, pojawienie się naszej strony na kolejnych portalach, pochlebne słowa od kolegów-wyjadaczy i mówiące za siebie opinie w stylu: "Forge Studio is a group of young professionals in the field of creating websites. The torn paper texture in the header is very eye catching and was well used." :) Nic dziwnego, że ogarnęła nas radość i zapał do pracy. Już zawsze chcemy odnosić takie sukcesy :)
Błogo Mija Czas - Wpis O Niczym
26.3.2010, 14:18
Błogo Mija Czas
Korzystając z chwil bardzo słodkiego, miłego życia postanowiłam napisać o niczym. Jeśli w połowie wpisu dostrzeżecie jednak, że jest on o czymś, to gorąco Was przepraszam.
Małolata z przedmieść jest już dużą dziewczynką, która dobrze wie, czego chce, ale jak ją o to zapytać, to okazuje się, że nie ma pojęcia. Dowiedziała się jednak czegoś interesującego. Wystarczy dać sobie trochę czasu i człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego. Pozytywne nastawienie, odrobina chęci i czas - oto receptura na zaakceptowanie siebie i otaczającej sytuacji.
No to teraz pewnie poleci kilka obelżywych słów w moją stronę - ale mi odkrycie z tym czasem! Tylko cholera, jakoś tak na co dzień o tym zapominamy. Siedzę tu już któryś tydzień, wokół mnie warunki całkiem super, tylko czegoś jakby brakuje. Brakuje słonecznych poranków wypełnionych zapachem świeżego chleba, spędzanych w towarzystwie rozpromienionego współmałżonka... Słońce za kilka dni zagości w naszym kraju na dobre, jeśli zwlekę się z łóżka i pomknę do piekarni to i chlebek świeży się znajdzie, a luby mój ostatnio coraz częściej przebąkuje o zalegalizowaniu związku, więc znów wracam do tego, o czym mówiłam (w odrobinę zmienionej kolejności): czas, chęci i pozytywne nastawienie.
Wszystko się jakoś ułoży, bo dlaczego miałoby się nie ułożyć? To nie brazylijska telenowela! Tu nie Kryminalne Zagadki Obojętnie Jakiego Miasta! Błogo mija czas.
Forge Studio
17.3.2010, 12:05
Forge Studio
Miało być o czymś innym, ale właśnie wydarzyło się coś niezwykle ważnego w moim życiu i chciałabym się tym z Wami podzielić :) Narodziny naszego "dziecka"! Nie, babciu, mamo - spokojnie! Nie TAKIEGO dziecka ;P po prostu wypuściliśmy stronę-wizytówkę Forge Studio.

Historia Forge ma dla mnie ogromne znaczenie, jest troszkę sentymentalna, ale przede wszystkim pełna zrealizowanych marzeń. Zaczęło się bardzo dawno temu, kiedy jeszcze nie wiedziałam, czym będę się w życiu zajmowała, w czasach, gdy byłam zbuntowaną nastolatką. Wtedy to pragnęłam mieć cel w życiu. Tym celem miało być Forge... tylko, że wtedy Forge miało być zespołem rock'owym ;p Kiedy okazało się, że nie mam za grosz talentu muzycznego pojawił się w moim życiu Andrzej, który został do mnie przysłany w celu spełniania wszystkich moich marzeń ;p To on po kilku latach od "porażki" z Forge-zespołem wpadł na pomysł Forge-studio.
Andrzej (Ender) już u siebie pisał o tym, jak to pięknie się złożyło, że oboje działamy w tej samej branży, dlatego nie trudno było zamarzyć o współpracy. Chcieliśmy realizować strony internetowe jako zespół ;p (w chwili obecnej jest nas dwoje, ale jesteśmy nastawieni na rozrost grupy). I teraz mamy wszystko, czego potrzeba, by nasze zamiary zmieniły się w czyny: jest grafik, webdeveloper i programista, są chęci, ambicje i plany, a także nasza strona-wizytówka - miejsce dla każdego, kto zechce z nami współpracować. Za jej pośrednictwem może nas poznać i nawiązać z nami kontakt. Jak pisał Ender, na razie jesteśmy grupą nieformalną z potencjałem do metamorfozy w pełnoprawną firmę. Nie przeszkadza nam to jednak w realizowaniu najbardziej wymagających projektów.
Nazwa Forge oznacza "kuźnię" i przyznam, że o wiele lepiej pasuje do studia graficznego niż do rock'owego band'u. Po wielu próbach znaleźliśmy idealne rozwiązanie dla naszego znaku, którym będziemy się podpisywać. A już teraz na pewno podpisujemy się pod naszym hasłem: Z precyzją i fantazją wykuwamy rozwiązania na miarę Twoich potrzeb. To nasze najważniejsze cele - zadowoleni Klienci, profesjonalizm, ale i dobra zabawa oraz radość czerpana z naszych działań.

Zapraszam Was na naszą stronę, zapraszam do współpracy, my wiemy, jak spełniać marzenia ;)
Kolejny Raz W Stodole
21.2.2010, 17:41
Kolejny Raz W Stodole
Niedzielny obiad ugotowany, zjedzony i naczynia po nim już prawie pozmywane, więc mam chwilkę, by napisać kilka słów o koncercie, na którym byliśmy w piątkowy wieczór.
W warszawskiej Stodole grała Coma, ale nie tylko o ten zespół nam chodziło. W supporcie zagrali The Lollipops oraz Jelonek, którego fanem jest Ender.
Kiedy przyszliśmy The Lollipops już grali i o dziwo wszystkim się to podobało. Z supportami różnie to bywa, bardzo często bywa kiepsko, ale zespoły występujące przed Comą dały niezły show - zwłaszcza Jelonek!
Wracając do The Lollipops - całkiem przyjemnie grają. Podoba mi się klasyczne rock'n'rollowe brzmienie jakie proponują, a jeszcze bardziej podoba mi się ich oficjalna strona.
Jelonek to już inne nuty - połączenie metalu z muzyką klasyczną, dające niesamowitego kopa. No i te interakcje z publiką. Gdyby koncert skończył się na występie Jelonka to już i tak byłoby super... a tu miała jeszcze zagrać Coma.
Chłopaki z tego łódzkiego zespołu grali koncert w Stodole także dzień wcześniej - oba wydarzenia zgromadziły pełną salę.
Oto setlista z drugiego dnia:

Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków
Trujące rośliny
Ostrość na nieskończoność
Czas globalnej niepogody
Zero Osiem Wojna
Nie Ma Joozka
Pierwsze Wyjście Z Mroku
System
Zamęt
Tonacja (Sygnał Z Piekła)
Transfuzja
Skaczemy
Schizofrenia
Spadam
Święta
Popołudnia Bezkarnie Cytrynowe
Listopad
Cisza i ogień

Determinacja pozwoliła mi nagrać kilka kawałków, mimo, że ręce już mi odpadały po nagraniu całego występu Jelonka (poświęciłam się dla Ender! sama nie wiem dlaczego :P). Niestety w połowie skończyło mi się miejsce na karcie :( buu!
Moje odczucia w odniesieniu do show, które dała Coma (słowo "show" użyte celowo): Na początku było... dziwnie mdło... w porównaniu z tym, jakiego czadu dali poprzednicy. Pełna zrozumienia dla Roguca, bo w końcu zdarł ryja dzień wcześniej, zaczęłam się złościć tylko troszkę. Do głowy przyszło mi określenie "szał ciał" - tylko za dużo było w tym wszystkim szału, a za mało ciała... było upierdliwe oświetlenie, które raziło w oczy, były śliczniutkie animacje na ekranie ustawionym za zespołem, na których działo się znacznie więcej niż na samej scenie... frontmen po prostu stał w miejscu (czego na pewno nie można powiedzieć o publice)... i śpiewał... No tu jedynie nie mogłam się złościć - bo Roguc nawet ze zdartym gardłem daje radę, także muzycznie podobało mi się od samego początku.
Po dwóch pierwszych kawałkach byłam zła. Co to za mydlenie oczu elektroniką - ja chcę zobaczyć mięso! No! No ale Coma, by Comą nie była, gdyby mięsa zabrakło... okazało się, że zespół budował w ten sposób napięcie, bo w kilka chwil później nastąpił skomasowany atak na wszystkie zmysły publiki. Założę się, że podczas Schizofrenii wszyscy znaleźli się w zupełnie innym miejscu (a Rogucki to na pewno, po tym jak skoczył w tłum)- to było jak lot w kosmos. Totalne rozgrzeszenie nastąpiło gdy zagrali ostatni utwór - "Cisza i ogień", akurat tego mi było trzeba :)
Podsumowując - kolejny genialny koncert, mimo, że mój nastrój przed nim osiągnął niziny i z tego wszystkiego nawet na niewinnych muzykach bym się zaczęła wyżywać. Muzyka bezsprzecznie łagodzi obyczaje i sprawia, że chce mi się żyć :P i obym przetrwała do następnego koncertu :P
Bardzo udany wieczór zakończył się zabawnym akcentem podróży powrotnej do domu, kiedy to w przeładowanym autobusie nocnym modliliśmy się o to by z niego nie wypaść na kolejnych przystankach i bardzo "zbliżyliśmy się" do współpasażerów, którzy swoją droga byli bardzo dowcipni :P

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

statystyka