rss
login
ewa adach - artistic blog logo
 
 
 
Wiosenne Szaleństwo
14.3.2009, 14:38
Zimowe mroczne nastroje skończone! Rzucam postulat o dobry humor dla każdego – toż to wiosna przyszła! Jakże smucić się w taki czas?
Otwieram okno, by przewietrzyć mieszkanie. Świeże powietrze wprawia mnie niemal w ekstazę! I to słońce...
Sto myśli na minutę, a jedna z nich – „zmienić wygląd bloga”... a uwierzcie – to jedna z tych nieszkodliwych ;)
Cieszę się, że myśli poparte realizacją pojawiają się właśnie wiosną. To nadaje jej jeszcze większego uroku.
Goździki W Kuflu Piwa
09.3.2009, 13:42
W piękny, trochę deszczowy i wietrzny, ale wewnętrznie ciepły marcowy dzień wybrałam się ze swoim ukochanym do kina. Ktoś mógłby powiedzieć, że to wszystko przez to święto - święto kobiet... ale ja wiem, że nawet gdyby święta nie było i tak dostałabym w prezencie te cudowne chwile.
Film okazał się świetny: "Watchmen Strażnicy". Historia o super-bohaterach? Alternatywna opowieść o Zimnej Wojnie? Pokaz hollywoodzkich efektów specjalnych?
Na filmwebie opis filmu brzmi: "produkcja: USA , Wielka Brytania gatunek: Dramat, Fantasy, Akcja" i ocena: bardzo dobry.
Wszystko się zgadza. Wszystko tam jest. Ale jest jeszcze coś. Film trzyma swój tzw. "klimat". Ma to coś! Oglądając go wiesz, że to tylko kolejna odsłona z cyklu "Supermen i coś tam"... i wiesz, że ta bryzgająca czerwona ciecz to tylko ketchup... ale dajesz przenieść się w tą świetnie wykreowaną alternatywną rzeczywistość. Zadziwia cię bowiem jak bardzo jest ona dopracowana. A pojawiające się kwestie "do rozstrzygnięcia" nie są banalne, chociaż jak zwykle chodzi o pokój na świecie...
Na seansie widziałam dwójkę nieletnich chłopców - choć film posiada podobno metkę "od lat 18". Rodzicom, którzy nie zwracają na takie rzeczy uwagi zdecydowanie odradzam zabieranie pociech na ten film – jest wstrząsający i brutalny - pokazuje cały syf tego świata, który może być odebrany przez młode umysły jako coś fascynującego. Bo zło jest pociągające, a dobro w czystej postaci nie występuje.
Tyle moich przemyśleń na temat filmu - wciągam go na swoją prywatną listę ulubionych i stawiam na półce obok "SinCity".
Decyzją mojego ukochanego ciąg dalszy imprezy odbył się w kieleckim pubie Deja Vu. Pub ten odkryłam z koleżanką jakiś czas temu. Od razu zafascynowały mnie pociągające malunki i zapadły mi głęboko w podświadomości - muszę odszukać ich autora! ;) Pub pracuje na swój niepowtarzalny klimat, a na razie oferuje bogate menu tego, co się w pubach serwuje i to w przystępnej cenie.
Po tym punkcie programu nastąpił kolejny - McDonald przy Sienkiewicza, który przeszedł zachwycającą metamorfozę. Kolorystyka, umeblowanie, nawet fonty użyte w menu - wszystko zmienione na korzyść. Moje jedyne mikroskopijnej wielkości zastrzeżenie odnosi się do obsługi, która mogłaby dodawać do tac z mac-zestawami trochę więcej uśmiechu. Rozumiem jednak, że deszczowa aura nie zachęcała do wyszczerzania się w stronę klienteli zatem odpuszczam w tym miejscu :)
Tak kończy się scenariusz udanego dnia - bez względu, czy jest to dzień zwykły, czy dzień kobiet. O święcie kobiet przypomniały mi goździki... i to nie wręczone mi przez ukochanego, lecz te w kuflu grzanego piwa... Moje święto trwa cały rok.
Aktualnie To Ja...
06.3.2009, 01:04
... walczę o dostęp do Internetu...
... próbuję próbować...
... zastanawiam się... (jak zwykle)
... nigdzie nie idę...
... mam co robić...
... zasypiam.
Milczenie Jest...
25.2.2009, 23:17
Jak potraktować milczenie, gdy zdaje się ono być odpowiedzią na zadane przez nas pytanie? Wszystko zależy chyba od tego, jak owo pytanie zostało sformułowane... Powiedzmy, że zapytałam: "Czy mogę pracować w Państwa firmie?" I w odpowiedzi uzyskałam właśnie milczenie. Cóż ono może oznaczać? Nie do końca przekonuje mnie wariant, że jest to odmowa... Właściwie to trochę bulwersuje mnie, gdy na zadane pytanie nie otrzymuję odpowiedzi, albo uzyskuję ją w formie milczenia.
Mowa jest srebrem, ale milczenie w tym wypadku bywa bardzo kłopotliwe, bo oto nasuwa mi się milion uwag – może mój mail nie dotarł, może ich mail nie dotarł, może się zastanawiają, może akurat teraz nikogo nie potrzebują, ale wkrótce się odezwą. Jak widać wiele różnych opcji – różnych od tej jednej – że mnie nie chcą, bo tej zaakceptować nie mogę!
I tak to teraz u mnie jest – czekam na odpowiedź. Czekam na wiele różnych rzeczy. Ale etap czekania biernego już za mną.
Sprawa pierwsza – ja sobie będę czekać na odpowiedź z firmy, do której wysłałam cv, pisząc kolejny list motywacyjny do innej firmy, a przy okazji rzucam hasło tutaj: szukam pracy. Jeśli słyszeliście o czymś dla grafika to ślijcie linki, kontakty, zamówienia ;)
Sprawa druga – pracuję nad dwoma bardzo dużymi projektami. Pierwszy to animacja: "Rytm dnia". Drugi to czasopismo (miesięcznik): "Ja". Mogłabym podać mnóstwo szczegółów, ale po co marnować cenny czas, skoro wkrótce ujrzycie efekty. Ale jeśli macie jakieś pytania to piszcie – chętnie Wam odpowiem :)
Pociąg Do Szczęścia
12.2.2009, 09:07
Znów wyjeżdżam... skąd dokąd? Czy to jeszcze jest istotne? Dopóki trwa ta podróż nie ma to chyba większego znaczenia.
Zaznałam szczęścia. Będę pamiętać, żeby tu wrócić... bo mam jakiś taki szczególny pociąg do szczęścia. Więcej mogę, gdy jest obok mnie.
Wyjeżdżam... ale wrócę.
W Skrócie Wino
10.2.2009, 13:19
Jestem już po sesji! Dziwnie to wszystko w tym semestrze wyglądało... Wątpiłam w swój sukces i to nie była z mojej strony żadna kokieteria, czy chęć wywołania współczucia. Po prostu nigdy nie przeżyłam czegoś podobnego - żeby "rzutem na taśmę" zdobyć wpis, stawiając wszystko na jedną kartę, ryzykując konieczność ponownego przyjazdu, podczas gdy każda komórka mojego ciała krzyczała "Tylko nie to!".
Efekt dwutygodniowego studiowania (prawdziwego studiowania, a nie "studiowania"): weekend, którego nie pamiętam i szczęka na podłodze z wrażenia, że już po wszystkim.
Najbardziej zdziwiło mnie moje podejście. Co prawda na początku standardowo spanikowałam i opowiadałam wszystkim, że "Nie zdam" (tylko tym razem święcie w to wierzyłam), lecz po kolejnej 5 z "czegoś tam" zaczęłam się śmiać - nie ze szczęścia... a z własnej głupoty! ;)
I tak, śmiejąc się jak osioł :P popędziłam z koleżanką na pks do Lublina i oto jestem na zasłużonych wakacjach. Popijając Los Companheiros zajadam się zapiekanką i galaretką z bitą śmietaną, podziwiam maca mojego chłopaka ;P i zastanawiam się czy przyszły semestr też będzie taki pokręcony... Już zaczynam się śmiać ;P
Czy Wasze sesje były standardowo męczące, czy może jak moja dziwne? Piszcie ;P
Czas Na Zmiany
03.2.2009, 15:45
Muszę przyznać, że moja niespokojna dusza pogrążyła się w sennym letargu i nie ma w planach czynów wzniosłych - przynajmniej nie teraz. Trwa w uśpieniu. Dzięki temu mogę wziąć się za porządki - wymieść spod dywanu niedokończone sprawy, poukładać porozrzucane myśli, przeczyścić systemy wartości... muszę być jednak ostrożna by duszy mojej przy tym nie zbudzić! Chcę, żeby wstała, gdy wszystko będzie już posprzątane.
Zmiany najlepiej rozpocząć na przygotowanym uprzednio gruncie. Grunt przygotowuję w pocie czoła.
Najpierw studia. Spędziłam w Łodzi trochę więcej czasu, niż planowałam i dzięki temu udało się doprowadzić kilka spraw do pomyślnego zakończenia. Nie było łatwo - o nie! A przede mną jeszcze dwa tygodnie ciężkiej pracy. Takie koszty musi ponieść każda leniwa osoba, która regularnie wpada w czarne dziury.
Przy okazji pragnę poinformować moich znajomych, że po upływie tych strasznych dwóch tygodni liczę na kosmiczny wypad w stronę kolejnego horyzontu zdarzeń!
Następne w kolejce są wszelkie przedmioty martwe i techniczne "udogodnienia". Pozbawiona współpracy ze strony najbliższego przyjaciela - komputera, odcięta od łącza internetowego muszę przyznać, że jestem dzieckiem neostrady! Smutno mi bez codziennych odwiedzin na naszej-klasie, bez mailowego spamu, a przede wszystkim bez wszechmocnego gadu gadu! W pełni świadoma swego uzależnienia ogłaszam - albo taki nałóg, albo wracam do picia i palenia!
Praca... Tej kwestii poruszać nie mogę... bo wierzę, że jeśli zacznę mówić o tych drobnych sukcesach to utracę szansę na osiągnięcie czegoś więcej... Czyli tzw. "żeby nie zapeszyć".
Tak z gruntu ugruntowana idę w stronę... nie, nie w stronę światła ;) idę w dobrą stronę.
A zmiany? A zmiany zaczną się wkrótce. A jedna zapowiada się lepsza od drugiej. I pragnę ich i boję się, co przyniosą.

PS. Zauważyliście może, że wiosna nadchodzi?

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

statystyka