Mój Anioł
19.1.2009, 17:17
Znacie może uczucie, które budzi się w człowieku, kiedy jedno z jego najskrytszych marzeń zostaje spełnione bez jakiegokolwiek wysiłku z jego strony? Kiedy dostaje to, czego nawet nie śmiał zapragnąć. Dostaje nawet więcej.
Podobno, kiedy człowiek spełnia marzenie towarzyszą mu uczucia sprzeczne - najpierw niedowierzanie, potem radość i duma z osiągniętego celu pomieszana z wyrzutami sumienia! Ja w to nie wierzę, bo właśnie rozpoczęło się jedno wielkie spełnianie mojego marzenia i nie czuję niczego oprócz radości, która odejmuje mi mowę. U mnie wzrasta apetyt na jeszcze - to dopiero początek! Teraz dopiero się zacznie. Bo skoro to marzenie zostało spełnione, to pozostałe mają równe szanse. W tym wypadku czuję, że stoję przed ogromną szansą. Spełnione marzenie zachęca mnie do działania. A istotne jest to, że (jak wspomniałam na początku) nie ja stoję za tym wszystkim... Jest taka osoba na świecie, która uparła się wprawiać mnie w zachwyt. Kolejno skreśla z listy moich pragnień poszczególne podpunkty. Na koncie ma już tak ogromny dorobek, że każde następne "odhaczenie" mojego marzenia doprowadza mnie niemal do omdlenia. Nie wiem, jak on to robi, nie chcę wiedzieć. Chciałabym tylko umieć mu podziękować. Bo wdzięczna jestem tak bardzo...
Możesz Być Pewna
18.1.2009, 15:14
Pomimo mojego całkiem aspołecznego jestestwa potrafię wskrzesić w sobie wolę ujrzenia człowieka. Tym razem trafiło na najbliższą przyjaciółkę. Odwiedziłam ją w jej środowisku naturalnym :) i razem spędziłyśmy świetny wieczór ;) i wcale nie chodziło o to, że powodem odwiedzin były zbliżające się urodziny K. Z nią to ja zawsze i wszędzie bym mogła :) i z byle jakiego powodu, a nawet bez powodu! Bo tak to już z tymi przyjaciółkami bywa, że się chce z nimi spędzać czas. I cieszę się, że mam taką przyjaciółkę.
A korzystając z okazji: Najlepszego Maleńka :*
Wirusy I Zarazki
17.1.2009, 13:20
W piękny sobotni poranek wdarli się ci wstrętni nosiciele choroby. Dopadli mnie i dopadli mój komputer. Ogarnięta paniką zaczęłam zgrywać dorobek minionych miesięcy łykając syrop na zmianę z garścią tabletek.
Na razie objawy zastygły przed rozruchem. I ja i komputer mamy się nieźle. Zobaczymy jednak, co przyniesie najbliższa noc! Ja zamierzam zarzyć mleko z masłem i miodem, komputerowi zaś zaaplikuję skan i defragmentację dysków... Trzymajcie za nas kciuki :)
Zadbałam O Swoje Sprawy
12.1.2009, 21:56
Wróciłam... Zgodnie z ostatnim życzeniem - nie jestem przygnębiona. Poszło dość sprawnie, zaskakująco pozytywnie, choć miasto nie szczędziło razów wymierzanych za pośrednictwem tramwaju, który nie przyjechał, czy przemoczonego obuwia.
W piątkowy wieczór przeprosiłam się z poduszką, bo marzyłam, żeby zabrała mnie w krainę maków. Źle mi było na ciele, ale na duszy znacznie lepiej. Po kilkunastu godzinach dusza zatryumfowała nad ciałem.
Śmieszność tłumów zrekompensowałam sobie samotnością. Nie oglądając się na innych zadbałam o swoje sprawy i wyszłam na tym całkiem dobrze, bo uspokoiłam sumienie, które gryzło mnie od początku roku akademickiego i podpowiadało, że jestem leniem. Jestem leniem :) i co z tego? :D
Teraz w życie wprowadzam plan - robię swoje.
Nie W Stronę Światła
08.1.2009, 17:09
Kiedy patrzę na poprzedni wpis aż mnie ciarki przechodzą na myśl o tych, którzy zamierzają go przeczytać ;P Dlatego postaram się, by tym razem było krócej.
Jest tak: Rok zaczął się... nie mogę temu zaprzeczyć. Nowy - 2009 rok, że niby ma być lepszy. A ja pytam - to 2008 był zły? Nie no, wiem - jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
Zatem grzecznie i posłusznie na marginesie zapisuję datę z rozszerzeniem .09 - i tak będę się pół roku przyzwyczajać!
Końcówka .08 była dziwna - pogubiłam się z sobą. Początek .09 jest jeszcze bardziej dziwny, bo odnalazłam się we wspomnieniach. Nie może być tak, że człowiek żyje przeszłością! To równie nienormalne jak bierne oczekiwanie na przyszłość z nadzieją na jakiś początek.
Trzeba się otrząsnąć! Muszę się otrząsnąć.
"A:
ale ja mam jakiś kryzys osobowościowy i k*** nie wiem co ja robię tu
nie mam pojęcia w którą stronę iśc..
B:
do mnie, kochanie, do mnie ;P
a przynajmniej nie w strone swiatla! ;P"
:D
A teraz (cały czas się otrząsając) jadę do Łodzi... na zjazd jadę... Żebym tylko znów nie wróciła przygnębiona ;)
Retrospektywnie
30.12.2008, 09:24
Zebrało się na wspomnienia... bo koniec roku, bo trzeba, żeby móc iść dalej przed siebie.
Zaglądam w archiwa i widzę:
STYCZEŃ - brak danych
LUTY - brak danych
MARZEC - brak danych
KWIECIEŃ - praca nad ciałem (jak zwykle zawiodłam), kreuję (zaprojektowałam własny font), co pozwala mi sięgać dalej... narodził się pomysł na pracę magisterską. Tworzę kolekcję twarzy, twarz pojawia się w nie jednej pracy - moja twarz, to o krok dalej niż wczoraj :) chyba jestem ekshibicjonistką! Praca - może coś z tego wyniknie!? Ciekawa literatura... Jestem zajęta, jestem zmęczona, szukam oszczędności, podoba mi się.
MAJ - byłam w zoo. Unikam jednak tłumów. Tworzę twarze. Majowy spacer po parku, bajkowo - balony i wata cukrowa. Bywa ze mną też źle, wręcz żałośnie. "Z przewagą wad nad tym, co we mnie dobre. Z brakiem zapału do realizacji marzeń. Z uciążliwą skłonnością do analizy i przeżywania wszystkiego po stokroć bardziej niż trzeba."
"Kiedy człowiek jest sam ze sobą, zaczyna wierzyć w kłamstwa, które wymyślił".
CZERWIEC - obrona pewnych poczynań zakończona sukcesem, którego się nie spodziewałam - pierwsza własna wystawa! Egzaminy. Mnóstwo spraw, wszystkie doprowadzone do pomyślnego końca. Brak czasu, brak czasu na analizę. Wir pracy! Niekompetencja pewnych grup społecznych. Zdenerwowanie sięgające zenitu.
LIPIEC - pierwsze w życiu odwiedziny stolicy. Rozczarowanie. Pozorny spokój zmącony podświadomym napięciem w oczekiwaniu na obronę pracy licencjackiej. Premiera nowej odsłony blogu. Jeśli pójdzie satysfakcjonującą... to co? Poszło, jakoś poszło. Mam to już za sobą. Powrót do rodzinnych Kielc. Piwo, pizza, dvd. Ognisko u znajomych - powrót do korzeni.
SIERPIEŃ - Stolica na dłużej. Rocznica zaręczyn. Zbiory owoców - bolesne doświadczenia. "Przesolenie" związku. Jestem zła. Nowe portfolio - bardziej zawodowe. Czytam na umór.
WRZESIEŃ - Warszawa po raz kolejny. Kosmiczne wydarzenie na Stadionie X-lecia. "Niczego nie brak do szczęścia". Po co ludzie używają numerów zastrzeżonych? Uroczyste wręczenie dyplomów zakończone uczuciem ulgi pomieszanym z chęcią przebaczenia. Zaskoczenie na wieść o paradowaniu w todze! Rozmowa kwalifikacyjna!
PAŹDZIERNIK - po niebagatelnej walce, podczas której odkryłam nowe pokłady własnych możliwości i dziwne zachowania mam pracę. Podróże małe i duże. Nowy plan zajęć. Nieszczęśliwy splot wypadków, który prowadzi powoli do całkowitego wyczerpania pokładów nagromadzonej energii. Walka z sobą o siebie. Wewnętrzne rozdarcie. Zaniedbania na wielu płaszczyznach. Psychiczne pomieszanie nagrodzone przełomową sytuacją na pewnym koncercie. Bardzo kobiece uczucia. Chęć wyzwolenia. Siły, jakich nie znałam. Zmiana wizerunku.
LISTOPAD - analiza sytuacji. Przekonywanie siebie do obiektywnej prawdy. Odrobina szczęścia. Nowe znajomości. Stare znajomości. Zabawa. Ulga. Nadrabianie zaległości.
"Chcę sobie stąd iść". "Jutro wstanę i będę żyć". Wymagania przerosły możliwości. Zabawa dla zagłuszenia wyrzutów sumienia, zabawa dla samej siebie, zabawa w ramach wynagrodzenia. Kadarka i zapiekanka.
GRUDZIEŃ - praca nad ciałem (nie zawiodę). Tygodniowy pobyt w Łodzi zakończony rozliczeniem z przeszłością. Dzięki za Comę, mogłam przebaczyć. Dużo tworzę. Świąteczne niespodzianki. Koniec!
Nie będzie noworocznych postanowień. Nie będzie chęci zmian. To pragnienie jest we mnie zawsze. Gdybym nie zmieniała się codziennie nie mogłabym powiedzieć, że żyję. Z końcem roku żyję dalej.
Dobrze Mi W Gorączce
20.12.2008, 23:21
Kiedyś - dawno, dawno temu... kiedy jeszcze uwielbiałam matmę :) moja pani od matematyki powiedziała mi, że lepiej myślę, kiedy mam gorączkę. Sytuacja autentyczna, bo przyszłam na sprawdzian z gorączką i rozwiązałam zadanie dodatkowe sięgające poziomu znacznie bardziej zaawansowanego! Bez gorączki zaś szło raczej "programowo".
Rzecz powtarza się dziś (trochę inna okoliczność, ale zawsze)! Idę na spotkanie z przyjaciółkami (wraz z gorączką oczywiście) i słyszę: "Jak ślicznie wyglądasz" :)
Czy trzeba czegoś więcej do szczęścia?
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13